wtorek, 30 września 2014

MALTA- MILCZĄCE MIASTO

Mdina to stara stolica Malty leżąca w jej centralnej części.
 Jedno z najpiękniejszych miast średniowiecznych w Europie. 
 Miasto twierdza, której nazwa wywodzi się z języka arabskiego i oznacza "warowne miasto". 
Była siedzibą najzamożniejszych rodów maltańskich. 
Po wielkim oblężeniu Malty w 1565r.,rozpoczęto budowę nowej stolicy Valletty.
 W 1693 roku silne trzęsienie ziemi doprowadziło do ruiny znaczną  część Mdiny, którą z czasem odbudowano.  Niestety do nowej stolicy przenosiła się coraz większa liczba mieszkańców, dlatego Mdina doczekała się nazwy "Milczącego Miasta"(The Silent City). Obecnie na stałe mieszka tu około 400 mieszkańców.
 
 
 Brama wejściowa od strony miasta.


Miasto zachwyca urokliwymi, wąskimi  i krętymi uliczkami, którymi można spacerować godzinami.


Panuje tutaj przyjemna atmosfera. Gdy na ulicy niespodziewanie przemknęła Maltanka w historycznym stroju, można było odnieść wrażenie, że przenieśliśmy się do zamierzchłych czasów. 



Domy w Mdinie zbudowane są z miejscowego żółtawego wapienia, który w promieniach słońca nabiera złotawej poświaty. Na nim pięknie prezentują się pnącza bugenwilli, w przeróżnych  kolorach, od  najpopularniejszego amarantowego, poprzez różowy, pomarańczowy, aż do białego. Bugenwilla kocha słońce, kwitnie długo i obficie, dlatego tak często można ją spotkać w krajach z ciepłym klimatem.















 Na zdjęciu po lewej stronie najstarszy dom w Milczącym Mieście.
Bogate barokowe zdobienia budynków. Na zdjęciu wejście do Muzeum Katedralnego z cennymi dziełami sztuki między innymi Durera, Rembranta i Goi.

 
W Mdinie znajduje się katedra św.Piotra z charakterystycznymi  zegarami.  Ten po prawej to tradycyjny zegar wskazujący godziny i minuty, ten po lewej dni i miesiące. Katedra również uległa zniszczeniu na skutek trzęsienia ziemi, ale w krótkim czasie została odbudowano. Niepozorna na zewnątrz skrywa piękne i bogate wnętrze.



Jej charakterystyczna kopuła zwieńczona latarnią, góruje nad miastem.


 Wokół starej stolicy zbudowano grube wysokie mury obronne i fosę.
Na zdjęciu widoczne mury wewnętrzne.
Z tych murów widać rozległą panoramę wyspy, dzięki położeniu Mdiny na skalistym zboczu.

RABAT
I jeszcze  kilka sów o Rabacie, te dwa miasteczka rozdzielają tylko mury obronne i łączy je wspólna historia. Za panowania Rzymian stanowiły całość, jako jedno miasto zwane Melita.  W IX kiedy wyspę przejęli Arabowie podzielili ją  na Mdinę(wokół której zbudowano mury) i Rabat, który z języka arabskiego oznacza przedmieścia.

Jedno z najważniejszych miejsc w Rabacie to kościół św. Pawła i Grota św.Pawła.
Prawie 2000 lat temu, około 60r. n.e. rozbił się statek  z więźniami u wybrzeży Malty. Wśród nich znajdował się św. Paweł Apostoł, który płynął na proces do Rzymu. W Rabacie przebywał przez około 3 miesiące w jaskini, zwanej teraz Grotą św. Pawła. W tym czasie uzdrowił i nawrócił na chrześcijaństwo namiestnika Malty ojca Publiusza i wielu innych chorych. Od tego czasu datuje się początki chrześcijaństwa na Malcie. 




Pod koniec XVII wieku  nad grotą Maltańczycy wybudowali piękny kościół im. św Pawła.
W 1990r podczas swojej pierwszej pielgrzymki, kościół i grotę odwiedził Ojciec Święty Jan Paweł II. Grota nie jest udostępniana zwiedzającym, ale można do niej zajrzeć. Tu znajduje się klęcznik, przy którym modlił się Papież i tablica upamiętniająca to wydarzenie. Ścianom groty przypisuje się cudowne właściwości.

W Rabacie można zobaczyć również katakumby św. Pawła i św.Agaty, które pochodzą z IV wieku.  My byliśmy tylko w tych pierwszych. Są to miejsca pochówków pierwszych chrześcijan. Sieć korytarzy, przy których wykuwano groby w skale, tworzy labirynt (do tej pory odkryto 3 km kw. katakumb pod Rabatem). 
 Krzyż w Rabacie niedaleko bramy wejściowej do Mdiny.

Mdina określana jest często jako "perła w koronie Malty". Rabat jest bardziej rozległy, ale zdecydowanie skromniejszy, ale i tu można spotkać urokliwe uliczki i wiele innych ciekawych zabytków.


Już teraz zapraszam na kolejne posty. Postaram się wybrać zdjęcia(z ponad 2 tys.) okazujące piękno i niezwykłość  wyspy nazywanej "śródziemnomorską księżniczką".

wtorek, 23 września 2014

DZIKIE WINO

Ostatnio trochę dostaje się "Jesieni" w blogosferze, więc postanowiłam pokazać jej cieplejszą twarz. Zgadzam  się,  za szarugą i deszczowymi dniami też nie przepadam, ale za całą gamę ciepłych kolorów jaką ofiaruje nam od złota, aż po szkarłat, jestem jej bardzo wdzięczna. 
 Odszukałam stare zdjęcia, bo w tym roku moje dzikie wino jeszcze nie ma takich mocnych  kolorów, trzeba troszkę poczekać. 










I jak tu nie kochać jesieni za te jej malownicze kolory?
Pozdrawiam wszystkich jesiennie.

niedziela, 21 września 2014

DZIKA RÓŻA

Przyjemnie jest powrócić po ponad tygodniowej przerwie i nieobecności w blogosferze z powodu podróży. Bardzo dziękuję za tyle miłych słów pod ostatnim postem.
 Dzisiaj będzie tylko zdjęciowo i trochę na szybko, bo chciałam się już z Wami przywitać.
Gałązka dzikiej róży przyniesiona ze spaceru w kilku odsłonach.  Z jednej strony prostota, a z drugiej strony niesamowity kontrast czerwieni i zieleni sprawia, że obok krzaka dzikiej róży nie da się przejść obojętnie.


 
 

Oglądając przepiękne obrazy Basi na blogu Pięć pór roku, przypomniałam sobie o moich zmaganiach  z techniką olejną. I odszukałam mój pierwszy obrazek malowany farbkami olejnymi, który zostawiłam sobie na pamiątkę. Było to dawno ... oj bardzo dawno.


Przymierzam się do przetworów z dzikiej róży. Na spacerach z psem znalazłam wiele krzaków, które rosną w miejscach z dala od dróg i osiedli.   Pamiętam, że moja mama robiła pyszną nalewkę.  Czy może macie sprawdzone receptury na przetwory z dzikiej róży?


Spieszę nadrabiać powstałe zaległości.  Akurat z tych zaległości bardzo się cieszę, bo czytanie Waszych postów to ogromna przyjemność i możliwość, żeby dowiedzieć się lub zobaczyć coś nowego. Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie i zapraszam na post o Malcie.


piątek, 12 września 2014

W OGRODZIE


Tak często jak zbliżam się z  aparatem do kwiatów, czy małych owadów, nie przestaję się dziwić i zachwycać.
To co z daleka wydaje się czarnym nieciekawym robakiem, z bliska okazuje się, że ma piękny kolor,  budowę i kształt.
Świat w skali makro jest niezwykły, bo pozwala dostrzec to, co gołym okiem często jest niezauważalne.
Jeśli rozpoznajecie moich ogrodowych gości, to będę wdzięczna za podanie ich nazw.
Do kwiatów i owadów staram się zbliżyć na tyle, na ile pozwalają mi parametry mojego obiektywu(Sigma 50:2,8). Szkoda, że czasami nie można podejść jeszcze  bliżej.

Na skabiozie ten owad prezentował się urokliwie, tworząc niezwykłą kolorystycznie kompozycję. Tylko Matka Natura tak potrafi.  I jaka piękna nazwa to motyl sześcioplamek (Elu dziękuję  za podanie nazwy).


Mała mrówka na kwiatkach rdestu Auberta, wygląda jak na białym moście.

Ten wędrowniczek, którego nazwy również nie znam, biegał po irysie. Zachwycał swoimi pięknymi kolorami od granatu poprzez morski błękit, aż po ceglano-czerwoną plamkę na kuperku.




 i chyba  żuczka, skarabeusza...


 oczywiście bardzo liczne ślimaki, które są mistrzami w kamuflażu...


..


i gąsienicę, której ulubionym przysmakiem są róże.