piątek, 22 sierpnia 2014

KOLOROWE JEZIORKA

Nie, to nie Mazury, a Kolorowe Jeziorka w Rudawach Janowickich. Serdecznie zapraszam.

 
Z dotarciem na miejsce mieliśmy niewielkie problemy, bo nawigacja dosłownie wyprowadziła nas w pole. Jednak dzięki temu mogliśmy podziwiać piękne widoki.

 Gdy w końcu pojawił się drogowskaz, byliśmy już prawie na miejscu. Swoją drogą idealna nazwa miejscowości dla obcokrajowców, którzy zechcą zapytać o drogę. Kolorowe Jeziorka w WIEŚCISZOWICACH


Po przekroczeniu bramy Rudawskiego Parku Krajobrazowego  droga do jeziorek wiedzie przez piękny las po niewielkim wzniesieniu. Trasa nie jest zbyt męcząca, więc idealna również dla osób starszych i małych dzieci.



Cztery jeziorka: Żółte, Purpurowe, Niebieskie i Zielone powstały u podnóża Wielkiej Kopy w miejscach wyrobisk dawnych kopalń. Po ich zamknięciu w 1925 roku zagłębienia stopniowo zaczęła wypełniać woda i natura sama zagospodarowała ten teren. Stawy usytuowane są na różnych wysokościach, a ich kolor uzależniony jest od występowania różnych związków chemicznych.
Najniżej położone i największe to Jeziorko Purpurowe(Czerwone) powstało w miejscu dawnej kopalni "Nadzieja", w której wydobywano piryt, z dużą zawartością siarki.
Jeziorko Purpurowe o rdzawo-żółtawym zabarwieniu, jego woda to rozwór kwasu siarkowego
Jeziorko Purpurowe w malowniczym otoczeniu skał i zieleni

 Tuż obok Purpurowego znajduje się najmłodszy i niewielki Żółty Stawik. Kolor żółty widoczny jest tylko przy  samym brzegu i na drugim zdjęciu w niewielkim zagłębieniu.
Żółte jeziorko


 Nieco wyżej położone jest Niebieskie Jeziorko nazywane również Lazurowym, Błękitnym lub Szmaragdowym. Dla mnie jest zdecydowanie Szmaragdowe, ma cudowny kolor, gdy podświetla je słońce. Pięknie komponuje się z otaczającą zielenią. Powstało na terenie wyrobiska kopalni "Nowe Szczęście". Jego kolor jest związany z występowaniem związków miedzi.
Brakuje jeszcze Zielonego Stawu zwanego Czarnym, który położony jest najwyżej i dość często wysycha.

Jeziorka otaczają niezwykłe formacje i urwiska skalne. Krajobraz ten określany  jest jako "westernowy".


Zdjęcia niestety nie oddają w pełni uroku tego miejsca.  Najważniejsze, że po ingerencji człowieka na tym terenie, Matka Natura ponownie wzięła sprawy w swoje ręce i trzeba przyznać, że  wyszło jej pięknie.


sobota, 16 sierpnia 2014

OSTATNIE ZBIORY

 W ogrodzie ostatnie zbiory truskawek, choć jest ich już niewiele, to zrywanie z krzaczka nawet kilku owoców daje wielką radość. W ubiegłym roku dostałam od mojej Mamy kilkanaście sadzonek nowej odmiany, które sama wyhodowała z nasion. Jest to właściwie skrzyżowanie truskawki z poziomką i tak smakuje.  W tym roku zaczęły owocować i gdyby nie "ogrodowi pomocnicy" to zbiory byłyby całkiem okazałe.

 I będzie jeszcze trochę malin....






Ponad dwa tygodnie temu zakończył się u nas  zbiór moreli. Drzewo pięknie owocowało, podobnie jak w ubiegłym roku. Niestety ta morela to już "starowinka". Aby chronić jej konar  przed większymi podmuchami wiatru ma specjalnie skonstruowaną podporę.

Ma pyszne owoce, soczyste, o bogatym smaku i pięknym ciemnopomarańczowym kolorze. Trudno takie znaleźć w marketach, czy na bazarowych straganach.  Zrobiłam sporo dżemów, jak zawsze bez "fixów", tylko sam cukier w nieco mniejszej ilości niż w przepisach. Owoców nie rozdrabniam zbyt mocno, bo taki z kawałkami wydaje mi się bardziej apetyczny.  Przesmażam dwukrotnie, najpierw jednego dnia i odstawiam w chłodne miejsce. Następnego dnia po przesmażeniu wkładam do wyparzonych słoików i tradycyjnie po zakręceniu pokrywki odwracam do góry dnem. Nie dodaję również cytryny, smak równoważę przez dodatek niewielkiej ilości czerwonych porzeczek lub  agrestu. Jest naprawdę pyszny.  Nie wiem, czy doczeka zimy, bo sporo już  rozdaliśmy "najbliższym", a domownikom również bardzo smakuje.

 Morele maja mnóstwo witamin, zapewne świeże najwięcej, ale ich  pestki również. Po wydrążeniu suszę je, a następnie rozłupuję. Wymaga to nieco zachodu, ponieważ są dość twarde. Wyłuskane środki najlepiej przechowywać w szklanym i szczelnym słoiczku. Pestki moreli zawierają duże ilości magnezu, witaminy A, E oraz w dużych ilościach witaminę B17 nazywaną prze niektórych "wrogiem raka".  Niestety maja bardzo gorzki smak.



Wszystkich odwiedzających pozdrawiam bardzo serdecznie i zapraszam na kolejny post.
Monika

sobota, 9 sierpnia 2014

OGRODOWE PAMIĄTKI

 
 Są dwie rośliny w moim ogrodzie, do których mam ogromny sentyment. Pierwsza z nich to krwawnik perłowy, zasadzony w ogrodzie przy moim rodzinnym domu przez moją Prababcię, a druga to róża zakupiona u ogrodnika i posadzona przez Pradziadka. Obydwie rośliny dość niepozorne, bo nawet róża raczej z gatunku dzikich, nie tych szlachetnych, wielkokwiatowych, przetrwały zawieruchę wojenną (moja cała rodzina była wysiedlona w czasie wojny). Mama troskliwie pielęgnowała te rośliny i przekazała je do mojego ogrodu. Róża i krwawnik kwitnie już i na rabatkach  mojej Córki i ja mam nadzieje, że ona zrobi podobnie.


Krwawnik perłowy




.


Róża ma nie tylko piękny kolor, ale i cudownie pachnie.
  Mój Pradziadek kochał konie i róże i osobiście się nimi zajmował. Róża przetrwała nie tylko zmianę "opiekunów" w czasie wojny, ale liczne ataki chorób i szkodników, zawsze gdzieś wypuszczając niewielki pęd, z którego można było ją  rozmnożyć.



Czy w waszych ogrodach również są takie rośliny przekazywane z pokolenia na pokolenie tak jak stare fotografie, meble, czy inne przedmioty?